Wiersze z taboretu · 2024
Wspomnienia silne
Wspomnienia silne — ostrzał, moździerze,
granaty, automaty, forsowne marsze piechoty...
I wiara w cud, że jutro nadejdzie...
I że pamięć zatarła strzały i krzyki.
Ukochany przygotuje pyszne śniadanie
I przestaną ludzi prześladować twarze poległych...
Niestety, on jest tam, gdzie wszyscy pozostali,
Spoglądają na nas, w milczeniu się uśmiechając.
Bramy niebieskie dla nich — dla nas stalowe.
Ścieżka wiedzie do krzyża bezbłędnie.
Siedzi staruszka na skraju grobu.
Kwiaty z plastiku, znicz, ogrodzenie, ławka.
I dzień po dniu znajduje w sobie siły.
Nie zna alkoholu ani trawki.
Zamyślona — w autobusowy ścisk.
Bo lepiej tak — niż pustka dookoła.
Płonący czołg, na wieki zamilkły przyjaciel...
Do niego tylko w myślach, ze łzami,
By zabrać go do siebie, błagalnymi oczami
Podziurawiła niebo w poszukiwaniu odpowiedzi,
Bezsilna, by zmienić nałożone weto.
I nie boi się niczego oprócz życia.
Jego, tylko jego jednego
Jej postrzępiona dusza pragnie
I spotkania z nim jednym wciąż czeka...
Lecz... głos nagle ogłasza przystanek
I znów ścisk, ławka i stalowa kuta krata...
I w przedświtowej mgle piejący kogut
Wszystko znów na dawne kręgi wróci.
Oryginał · RU
Воспоминания сильны
Воспоминания сильны - обстрелы, миномёты,
гранаты, автоматы, марш-броски пехоты…
И вера в чудо, что наступит завтра…
И что затёрла память выстрелы и крики.
Любимый приготовит вкусный завтрак
И прекратят преследовать людей погибших лики…
Увы, он там же где и остальные
На нас посматривают молча улыбаясь
Врата небесные для них - для нас стальные.
Тропа ведёт к кресту не ошибаясь.
Сидит старуха на краю могилы.
Цветы из пластика, свеча, ограда, лавка.
И день за днём в себе находит силы
Ей не знакомы алкоголь и травка.
Задумавшись, в автобусную давку.
Ведь лучше так - чем пустота вокруг.
Горящий танк, навечно замолчавший друг…
К нему она лишь в мыслях со слезами,
К себе забрать, молящими глазами
Изрешетила небо в поисках ответа
Не в силах изменить наложенного вета.
И не боится кроме жизни ничего
Его, лишь только одного его
Душа её потрёпанная хочет
И встречи с ним одним всё время ждёт…
Но… голос резко объявляет остановку
И снова давка, лавка, и стальная ковка…
И в предрассветной мгле кричащий кочет
Всё снова на круги своя вернёт.