Moje języki
← Wszystkie wiersze

Wiersze z taboretu · 2024

W drogę

W pięknie iluzorycznej rzeczywistości oddalamy się coraz bardziej od prawdy. Między ścianami tej samej skrajności. Przebić je mogą tylko mądre myśli. Skąd je wziąć? Z mroku telewizora? Z jego cali ogromnego ekranu? Jeden idzie do apteki z receptą, inny szuka jakiegoś zacisznego kąta, by kontemplować swój świat w spokoju, chowając wzrok przed zewnętrznym chaosem. Chcemy boskiej czułości i trochę mniej cuchnącego patosu. Zagrajcie, deszcze-perkusiści, wodą po napiętych nerwach. Żeby odeszły myśli-oszuści, zatruwające rozum bajkami. Codzienne, przyzwyczajone uczucia i pragnienia, co za nimi idą, niekończące się i nieprzyzwoite — nie mogę już słuchać waszych jęków! Kilometry nieprzedeptanych ścieżek… A ja tu, u rodzinnego progu. Wszystkie wątpliwości pękły jak baloniki — i znowu czas wyruszać w drogę…
Przekład autora · napisane po rosyjsku