Moje języki
← Wszystkie wiersze

Wiersze z taboretu · Wcześniej

Tam, za obłokami

Spotkaliśmy się wewnątrz mnie. Tak marzyłem, żeby cię zobaczyć. Brakowało nam tego jednego dnia, żebyśmy mogli się nie nienawidzić. Mogliśmy chodzić po chmurach, całować się bez przerwy, dać wolną rękę naszym dłoniom, rozkoszować się lotem namiętności. Oczy w oczy: „Jestem cała twoja”. „A ja cały twój” — szeptały usta. To czemu więc czasami bywamy dla siebie tacy szorstcy? Zapomnijmy o wszystkim i znowu odetchnijmy piersią z nową siłą. Połączyła nas miłość — ona też nam pobłogosławiła. Ale co robić i jak być? We mnie wszystko jest takie piękne! Jak zamienić bajkę w życie i pomalować ją jaskrawą barwą? Widzenie jest jak jawa, ani mniej, ani więcej. Jakbym stał u progu raju… Ale sen się kończy — pora wstawać. Otworzyłem oczy — a tam inna… Masz szansę, żeby twoje życie nie stało się rozczarowaniem. Uwierz w marzenie i uwierz w siebie — sowicie zwróci się trud. O ludzie, nie łamcie tego, co w niebie scalone nie przez was. Zostawcie zło, wybaczcie wszystko — spotkamy się wszyscy za obłokami.
Przekład autora · napisane po rosyjsku