Moje języki
← Wszystkie wiersze

Wiersze z taboretu · 2025

Rutyna

Moja ulubiona rutyna — znajomy połysk dni roboczych. I ten sam obrazek, a wszystko jakby inne w nim. I mętne światło z pokoiku, i ścian przetarte boki. Chatka na kurzych nóżkach — całkiem wystarczy na razie. Ulubione krzesło — pamięta wyraźnie nacisk twardych pośladków. Rutyna topi lenistwo jak masło, póki nie padnę twarzą w poduszkę. Zjada codzienność bez wytchnienia, oddech — częściej na górze. Lecą jak piórka drobne myśli, łuskając plewy z ziaren. Rutyna — niczym rolnik, umiejętnie wykarmi plon. Szepcze cichutko: „Hej, majstrze, swoich trudów nie umniejszaj”. Rutynę, otoczywszy troską, uczczę należycie, pochwalę. Choć ciągnie znów w twoje bagno, — to, odpocząwszy, znów kocham.
Roboczy przekład, autor jeszcze go poprawia · napisane po rosyjsku