Moje języki
← Wszystkie wiersze

Wiersze z taboretu · 2022

Rozmowa braci

Brat 1: A po stole pięścią walić nie zacząłem, Apostołowi nie w smak są groźby. Po prostu go nie zauważałem, A on wciąż ciągnął swoje pytania. Coraz rzadziej słyszę głosy szczęśliwych ludzi, Pewnie szczęście opuściło komnaty, A może gorzej — może biesy wzięły widły I poddali się Bogowie, co nigdy się nie poddają. Zbaraniał mój skrzydlaty rozmówca — Pieszo apostołom i aniołom nie wolno. Stary, zrób im koła w poniedziałek. Nie dasz rady sam — to zawołaj mnie… Brat 2: Może biesy — to sami ludzie? Znudzili się im latający Bogowie… Tam na górze na pewno nie w głowie im losy, Im by tylko poszerzać komnaty. A my im ciągle koła i arki, Niech przejdą się po Ziemi na nogach, Popatrzą na pędy swoich nasion, Podleją je z nieba łzami deszczowej wody. Więc co ziemscy — czym oni żyją? Darami ziemi i miłością Bożą. Starając się żyć nie gdzieś tam, a tu, I prawdy nie dać zamalować kłamstwem.
Roboczy przekład, autor jeszcze go poprawia · napisane po rosyjsku