Moje języki
← Wszystkie wiersze

Wiersze z taboretu · 2026

Milczenie

Bogowie wyjęli wędki. Ludzie wsiedli do buldożerów. Rybą nie nasycić ciała, co kłębi się w jeziorze. Kule stały się popularniejsze. Na niebie burze, łopoczą flagi. Państwa-gangsterzy złośliwie dają róże. Tanie linie wiozą swoich do domu, a obcych porzucają. Garściami dziecięcych ciał posypują nimi śliski świat. Żeby twarzą w błoto nie upaść dzisiejszym komediantom, wyżerają im wnętrzności w mig zwierzęce idee. Prowokując świadomość do zbrojnego chaosu: bij, rozwalaj, żeby na strzał rakiety nie zostało gadów. Drewna starcza wszystkim na drewniane skrzynki. Dziecięce tornistry wzdłuż dróg jak stosy zeszytów. Przyciski wciska się w złości goryczą straty, a łopaty dalej wycinają w ziemi kwadraty. Żeby zrobić pauzę — i dzieci, i zamalować freski. Ludzie na buldożerach, a bogowie zmieniają żyłki. Po co milczeć minutę? Może zawołać głośno… Ten Świat lecący do kosza Jak zgnieciona kulka z papieru. Będę przechodzić obok Wyjmę i brzegi wygładzę Trzeba nie milczeć, lecz coś mówić Mimo bezprawia i nagonki.
Roboczy przekład, autor jeszcze go poprawia · napisane po rosyjsku