Moje języki
← Wszystkie wiersze

Wiersze z taboretu · 2026 · Karaluchy

Karaluch Arkasza (a także karaluchy Dasza, Pasza i Sasza)

Żył sobie pustelnikiem karaluch Arkasza. Szukał wejścia do kronik Akaszy. „Filozof ze mnie czy nie?” — dumał karaluszek, zmęczyła go w głowie różnoraka kasza. I przyszła miłość do naszego Arkaszy. Po uszy utknął w karaluchu Daszy. Dasza nie filozof, nawet nie Akasza, czasem tam tak bywa, że nie ugotujesz kaszy. Dasza jest bardziej przyziemna. Chciałoby się, żeby też ta przyziemność przeszła na Arkaszę. Zrozumiał karaluszek, że kiedy haruje, między nim a Daszą słodsza jest kasza. I kotletów z mielonego narobi Dasza. Ale coraz rzadziej pyta — dasz czy nie dasz, a? Szybko się przejadło naszemu Arkaszy… Mielone, nawet kasza, i wąsy u Daszy… Przestał robić to, co ona mu wskaże. Tak mu zbrzydło, że wciąż tylko haruje. Rzucił wszystko Arkasza. I karalucha Daszę. Ta pozwoliła utknąć karaluchowi Paszy. Znów jako pustelnik zrozumiał Arkasza, że coraz częściej chce widzieć karalucha Saszę…
Roboczy przekład, autor jeszcze go poprawia · napisane po rosyjsku