Moje języki
← Wszystkie wiersze

Wiersze z taboretu · 2026

Zwykły pokój

Zwykły pokój. Światło. Na łóżku — oni. On w gaciach. Ona w jasnym szlafroku. On cicho leży. Film. I obok dwa koty. Ona miarowo posapuje. Chyba nie na niby. Nad nimi spokojnie Księżyc rozbłysnął i, wzrokiem muskając brzegi kołdry, srebrnym światłem zdejmuje zmęczenie. Rodzinny kwartet, w sennej błogości się kąpiąc, w kefirowej pościeli z owocowymi snami ledwie dostrzegalnie porusza ustami. I sami nie wiedząc, odmawiają modlitwę, by mniej było ran w jutrzejszej bitwie. By mniej cierpień przyśniło się na jawie, i dobre słońce niewyraźnie wywoła wszystko, co istnieje obok, splecione w nici. Ledwie słychać szept: „Kochani, śpijcie…”
Roboczy przekład, autor jeszcze go poprawia · napisane po rosyjsku