Moje języki
← Wszystkie wiersze

Wiersze z taboretu · 2026

Marzenie na oknie

Moje marzenie jest nieśmiałe, a jednak wychodzi do ludzi, złamawszy obcas nie raz. Tak samo jak właściciela, coś je gryzie od środka, i słychać o północy w kaloryfer stuk, raz po raz. Sąsiad wstrętny: żaluzje — szczelniej, zamknięte na głucho, jak do bunkra, drzwi. Przed lustrem, wystrojone modniej, mruczy pod nosem: — Wierz, dziewczyno, wierz. Uda nam się… Wciągaj rajstopy! Pomalujemy usta na czerwono, jak krew. Wiemy, kim jesteśmy! On nie wie, kim ty jesteś, ale tak jak my z tobą marzy wciąż, znów i znów, otworzyć… choć fortkę, choć połowę okiennic. Nie dla siebie — dla światła z zewnątrz. Niech nawet czasem wlatują w nie kamienie… I niech marzenie łapie je na oknie!
Roboczy przekład, autor jeszcze go poprawia · napisane po rosyjsku