Moje języki
← Wszystkie wiersze

Wiersze z taboretu · Wcześniej

M i M

Dziś dla wielu życie straszniejsze niż śmierć, a zamiast aniołów wokół latają diabły. Energię czerpiemy z ekranu monitora, przed słońcem chowamy się za żaluzją i firaną. Dziś stęchły rozkład naszych mieszkań dyktuje nam trasę: kuchnia — toaleta. Strumień aspołecznych ekskrementów podają nam na śniadanie, obiad i kolację. No cóż, wojna — a co, nie zasłużyliśmy? Od hipokryzji już dawno mnie mdli. I słusznie mówi bohater Basiłaszwilego — eh, namnożyło się i Mistrzów, i Małgorzat.
Przekład autora · napisane po rosyjsku