Moje języki
← Wszystkie wiersze

Wiersze z taboretu · 2024

Zanurzmy się, bracie

Zanurzmy się no, bracie, tam, Gdzie słońce jaśniej nam świeciło. Pamiętam blask niebieskich bram — Chłopię się parze urodziło. I ostrożnie, jakby minę, Nosili czule ze dwa lata. Taki maleńki mężczyzna, Co odpowiedzi żądał od świata. Pamiętam babci ręce, co Miesiły ciasto i mój charakter. Na herbatkę zbiegał się wnuków oddział — Z lipy i jakichś jeszcze ziół. I mamy placek z kaszy manny, i sernik — Szczepionka na nieznośne traumy. Na rany duszy liść babki — Miłość naszych kochanych mam. Garaż ojca i dziadka graty — Przyczółek do działań bojowych. Sygnał niejasny — kto tam, no kurwa. Szlifowanie norm językowych. Wszystko było tak, jak trzeba. Innego losu mi nie trzeba. Ach, dzieciństwo, wieczna radość. Z dzieciństwa rodem ty i ja.
Roboczy przekład, autor jeszcze go poprawia · napisane po rosyjsku