Moje języki
← Wszystkie wiersze

Wiersze z taboretu · 2025

Rozkładacie ręce na boki

Rozkładacie ręce na boki, Marząc, żeby było jak było. Na krzyżu zamieszkały kruki i przez dzioby uśmiechają się miło. Dialogi — roztopy na prowincji. Może i prowadzą dokądś. Niby nawet ciśnie się na język — nie wychodzi. Milczenie jest złotem. A pamięć — prognoza pogody. Czekali na słońce — a zawisła ciemność. Dźwigać krzyż jakoś wyszło z mody i chyba nie było w tym sensu. Jutro — dar, i to w etui, z lamówką. Kto odważy się pociągnąć za brzeżek? Nie pysznić się pod niebo kokardką, Ledwo-ledwo uzbierawszy na kamyczek. Podpieracie się pod boki I oczy uciekają z zachodem. Bogowie przyglądają się grze. Lecz z przykrością na wąsatym obliczu.
Roboczy przekład, autor jeszcze go poprawia · napisane po rosyjsku