Moje języki
← Wszystkie wiersze

Wiersze z taboretu · 2021

Coraz bardziej umiera we mnie małe dziecko

Coraz bardziej umiera we mnie małe dziecko. Klnie, marudzi, często słychać jego krzyk. Od pieluch ciągle się boi, w strachu żyje wiecznie. Zwłaszcza odkąd wprowadził się tam jakiś typ. Swoje prawa, reguły, nawyki i porządki Z uczuciem, z sensem, z namaszczeniem zaczął wprowadzać. Coraz rzadziej ma ochotę bawić się w chowanego. Coraz częściej zaczął kogoś ze sobą przyprowadzać... Przyjaźnię się z nią, nie myślcie, świata poza nią nie widzę! Przez ten czas zastąpiła mi wszystkich moich kumpli. Ale z dnia na dzień coraz częściej na sobie czuję Męski, przenikliwy, pełen dezaprobaty wzrok. On ciągle czegoś ode mnie chce bez końca. I wymaga, żebym w końcu i ja poważniejszy był. I naciska bez przerwy, nie mam już mocy ani sił. A ja mu burczę w odpowiedzi: przecież jestem jeszcze mały! Wyję, skomlę, wściekam się, oburzam, płaczę! A on się tylko szczerzy, z życzliwym uśmiechem na mnie patrzy. I jak w tej bajce stary ze swoją starą, Wciąż stawia na swoim, ale łagodnie, bez urazy. Ale czasem z nim się w ogóle nie da dogadać. I z tą, co z nami zamieszkała, też nie idzie. Coraz częściej proszą się pobawić w pokoju z zabawkami. A w tej, co z nami zamieszkała, rośnie kobieta...
Roboczy przekład, autor jeszcze go poprawia · napisane po rosyjsku