Moje języki
← Wszystkie wiersze

Wiersze z taboretu · 2024

Żyły — rwące rzeki, groźne

Żyły — rwące rzeki, groźne i wzburzone. Oczy czekające, oczy rozpalone. Ręce, co do bólu się zmęczyły. Świat świdrują zapadłe gałki z całej siły. Barki jak wieszak zgięte, skurczone. Jak zawsze ciężarem świata obarczone. Od wszystkich odgrodzony siatką z drutu — Nogi ciągną do łóżka, by odpocząć choć minutę. Noc nakryła huczącą głowę. Myśli, wersy, pomysły — odlotowe. Śnić sny — to los tych, co śpią spokojnie, On zaś łaknie swoich, prawdziwych, Tworzonych przez trzeźwy rozum. Jeśli drzemie — to bardzo czujnie. Co tam mysz — i foton się nie prześlizgnie. Dzień woła, by nakarmić tamagotchi. On pokornie i z pełnym oddaniem Czekał świtu — aż zamajaczy nad ranem. Dzień woła słońca radosnym krzykiem, By budować świat i marzyć o wielkim.
Roboczy przekład, autor jeszcze go poprawia · napisane po rosyjsku