Wiersze z taboretu · 2024
Wieczny duch
Głowa jak ul pszczeli,
serce — ptak w klatce piersiowej.
Chciałaby prędkości lecącej kuli,
tej wystrzelonej przez rozum-zabójcę.
Moje ręce-dźwignie są zmęczone,
nogi idą dalej z przyzwyczajenia.
Nerwy — tarcza z nierdzewnej stali,
hartowana w stu tysiącach potyczek.
Bitwie między dwoma światami —
tym, moim, i tym drugim, na zewnątrz.
Jestem doliną między górami.
Nie chcę być przez nikogo odkryty.
Żuchwy grają zaciśniętymi mięśniami.
Wola ślepo prowadzi do zwycięstwa.
Wgryzam się w życie zębami rekina,
zapominając zupełnie o obiedzie.
Nie potrafię zaspokoić głodu,
który dzień po dniu wyżera duszę.
Dopóki to czuję — jestem młody.
Zestarzeję się — przybiję do lądu.
Niech lata ścierają się o ciało,
utrudniając podbój przestrzeni.
Mój duch jest wieczny i rwie się do czynu.
W sumie — dobro i odrobina chuligaństwa.
Oryginał · RU
Вечный дух
Голова как пчелиный улей,
Сердце — в клетке грудной птица.
Ей бы скорость летящей пули,
Той, что выпустил разум — убийца.
Рычаги мои руки устали,
Ноги дальше идут по привычке.
Нервы — щит нержавеющей стали,
Закалённый в стотысячной стычке.
Битве между двумя мирами —
Тем, моим, и другим, снаружи.
Я — долина, что между горами.
Не хочу быть никем обнаружен.
Желваками играют скулы.
Воля слепо ведёт к победе.
В жизнь впиваюсь зубами акулы,
Забывая совсем об обеде.
Утолить не способен я голод,
День за днём выедающий душу.
Пока чувствую это — я молод.
Постарею — причалю к суше.
Пусть стираются годы о тело,
Усложнив покорение пространства.
Дух мой вечен и просится в дело.
В целом — блага и чуть-чуть хулиганства.