Moje języki
← Wszystkie wiersze

Wiersze z taboretu · 2026 · Karaluchy

Karaluch Larysa

Zgrabna, od góry do dołu, Żyje karaluch Larysa. Na siłowni — znane imię. Wysportowana… wszystko, no bogini. Mamusia jej wtóruje — opamiętaj się, co? Kiedy za mąż, Laryso? I naciska jak te maszyny na siłce, Żeby pilnie znalazła adoratora. I raz na kupce ryżu Zasnęła cichutko Larysa. Pewnie od tych pompek Zapadła w swój karaluszy sen… Ujrzawszy, że na kupce ryżu Nie ktoś tam, sama Larysa (!!!), Skierował zimne spojrzenie Odrzucony przez nią adorator. Ach, gdyby nie kaprysy, To córka karalucha Larysy Nie padłaby ofiarą oszustwa I znałaby ojca karalucha…
Roboczy przekład, autor jeszcze go poprawia · napisane po rosyjsku