Moje języki
← Wszystkie wiersze

Wiersze z taboretu · 2023

Arcydzieła nie biorą się ot tak

Arcydzieła nie biorą się ot tak I nie zjawiają się znikąd. Napiszesz czasem — i szczerze — chłam! Lecz i symfonia rodzi się z etiudy. Tak samo i wśród ludzi: Jeden święty na sto milionów. Produkt rozpadu jądrowych idei. Owoc mnóstwa męskich i kobiecych jęków. Nieokiełznany i potężny ocean, niosący ku brzegom wściekłe tsunami! Za nim wściekły wicher-huragan Niszczy wszystko, co stworzone rękami… I ludzie, miasta… teraz już ich nie ma. Przyjdą na miejsce starych setki nowych. Och, ileż to będzie trzeba lat, By w nowym świecie wszystko stworzyć od podstaw. I nic, zbudują i zasadzą znów, Bo święte miejsce nigdy pustką nie stoi. Przez nowych ludzi popłynie inna krew I nowe rzeki ruszą nowymi korytami. I nowy ustrój przyjdzie panować. No, albo bardzo dobrze zapomniany stary. Kiedyś stopnieje wieczny lód I śmietanka towarzyska napisze memuary. Arcydzieła nie biorą się ot tak. Arcydzieła to ofiara pokoleń. Arcydziełem może stać się każdy prostak, Przeszedłszy przez wieczność wcieleń.
Roboczy przekład, autor jeszcze go poprawia · napisane po rosyjsku