Moje języki
← Wszystkie wiersze

Wiersze z taboretu · 2025

Rozrzedzone powietrze

Lustro wybacza to, czego nie wybacza pamięć. Jest jak stara sieć, co złapała zapomniane myśli. Wisi na strychu umysłu, wciąż ociekając ciszą. Znowu, znowu, kropla po kropli, układają się w doskonałą soczewkę oka. I przez nie teraźniejszość się zagina — poplamiona ciszą, przez którą przechodzi. Odbija odcienie, które przychodzą, by stać się po prostu prawdą. I w tej prawdzie — twarz, w połowie twoja, w połowie niczyja — patrzy z powrotem. Próbuje znaleźć pustkę, która mogłaby wypełnić brak. Lecz pustka nie ma kształtu — tylko echa przebrane za odpowiedzi. Z przeszłości, która żyje za ścianami i walczy z potworami. Jedne noszą twój głos, inne twój strach — żadne nie wypowiada na głos twojego prawdziwego imienia. Gdzieś tylko hałas, a tu w środku nic — i wiatr właśnie zdmuchnął kolejną chmurę.
Roboczy przekład, autor jeszcze go poprawia · napisane po angielsku