Wiersze z taboretu · 2025
Często mi się śni rodzinny dom
Często mi się śni rodzinny dom,
Żwirówka, niebieska furtka.
Chata na kurzej łapce, „Stój!” —
Tabliczka, skrzynki uśmiech krótki.
Takich samych obok cały rząd,
Lecz ten najmilszy jest dla serca.
I cienie śliw, i winogron splot,
Co rok w rok nie chce dojrzeć wcale.
Oto ława, miękka jak puch.
Na niej, u babci na kolanach,
Zasnę przy brzęczeniu much.
Obudzę się w chłodnej sieni nad ranem.
Obudzę się od długiego „mu” —
Krasula powolnym krokiem
Przejdzie i zniknie w oborze tu,
I babci wymię podsunie potulnie.
A babcia biegnie, stukając wiadrem,
I ja za nią zawsze do pomocy.
Strumień mleka dzwoni o chrom,
Babcia cicho: „Masz, dotknij.”
Potem cedzić, ale kubek dla mnie!
Piję łapczywie, strużka na ceratę…
Od słodyczy wiercę się we śnie.
I słońce przez cienką powiekę
Promieniami budzi: „Hej, wstawaj!
Pamiętam twój dziecięcy uśmiech!
Jak skończysz dzień — to przybiegaj
Tam, gdzie niebieska furtka.”
Oryginał · RU
Мне часто снится дом родной
Мне часто снится дом родной,
Гравейка, синяя калитка.
Изба на курьих ножках, «Стой!» -
Табличка, ящика улыбка.
Таких же рядом целый ряд,
Но этот сердцу всех милее.
И тени слив, и виноград
Который год, а всяк не зреет.
Вот лавка, мягкая как пух.
На ней у бабы на коленях
Засну под гул жужжащих мух.
Проснусь потом в прохладных сенях.
Проснусь от длительного му -
Бурёнка медленной походкой
Пройдёт и скроется в хлеву,
И бабе вымя сунет кротко.
А та бежит, стуча ведром,
И я за ней всегда подмогой.
Струя молочная о хром,
Бабуля тихо - «На, потрогай.»
Потом цедить, но кружку мне!
Пью жадно, струйка на клеёнку…
От сладости кручусь во сне.
И солнце сквозь глазную плёнку
Лучами будит: «Эй, вставай!
Я помню детскую улыбку!
Как кончишь день - то прибегай
Туда, где синяя калитка.»