Moje języki
← Wszystkie wiersze

Wiersze z taboretu · 2024

Połóżcie mnie na niebie

Połóżcie mnie na niebie Jak w hamak z powietrznej waty. Jak dziecko, szczerze i na ślepo Będę malował zachodów szaty. Pokażcie mi fale szalone, Niech wzlatują, aż kark zaboli. Niech wiatry zadmą w waltornie Z diabelską, nieposkromioną siłą. Przeprowadźcie mnie przez komnaty, Bym zobaczył życie wielkich. Uwiedzeni sławą i złotem, Rządzą balem wielolicej ciżby. Posadźcie mnie przy krawędzi, Nad przepaścią, żebym jak ptak, Rozpościerając skrzydła na boki, W dół z prądem powietrza sfrunął. Podprowadźcie mnie do piekła, Bym do ziemi pokłonił się straceńcom. Jestem pewien – jest w nim Bóg obecny, Co wszystko wybacza każdemu, kto przyjdzie. Pokażcie ogrody, choćby przez szparkę, Choćby to drzewo, co owoc upuściło. Wrócę i wtedy bez przerwy Będę opowiadał – tak właśnie było! Osuszcie, ale tak, żeby ani kropli, Ani okruszka, bez żadnych chorób. Żeby wpis w karcie zdrowia: „Raczej nie… Dwie? Niepewne. Tę – na pewno przemaszeruje z piosenką”
Roboczy przekład, autor jeszcze go poprawia · napisane po rosyjsku