Wiersze z taboretu · 2026
Prawie wzleciałem, już na palcach
Prawie wzleciałem, już na palcach.
Ziemia — prawie na włosku
od zdeptanych przez lata stóp.
Trzecie oko pcha się na czoło.
Sukces, upadki: wszystko jedno.
Już nieważne — szczyt czy dno…
Przepychać się w górę czy w dół —
lot ważniejszy. Nieważna nagroda.
Lot… od tego słowa tak ciepło
lecieć, jakby się było UFO.
Być niezidentyfikowanym przez nikogo.
Świadomość jak delikatny krem
wetrzeć i więcej nie ścierać
i tak latać, latać, latać…
Jak mewa rankiem nad zatoką
w jasnym słońcu, mieniąc się
wolnymi skrzydłami. Zrobić trik —
fruwać, nie składając rąk!
Nadstawiwszy czysty brzuszek
pod strugi światła, jak kubek.
Napełniwszy — znów wylądować,
by dalej dawać miłość.
Oryginał · RU
Почти взлетел, уж на носке
Почти взлетел, уж на носке.
Земля — почти на волоске
От стоптанных за годы стоп.
Глаз третий просится на лоб.
Успех, падения: всё одно.
Уже неважно - высь и дно…
Толкаться вверх или же вниз
Полёт важней. Неважен приз.
Полёт… от слова так тепло
Лететь, как будто НЛО.
Быть неопознанным никем.
Осознанность как нежный крем
Втереть и больше не стирать
И так летать, летать, летать…
Как чайка, утром над заливом
под ярким солнцем с переливом
свободных крыльев. Сделать трюк —
Порхать, не покладая рук!
Подставив чистенькое брюшко
Под струи света, словно кружку.
Наполнив — приземлиться вновь,
Чтоб продолжать дарить любовь.