Moje języki
← Wszystkie wiersze

Wiersze z taboretu · Wcześniej

Dlaczego

To, co dzieje się w moim świecie, nikomu w ogóle nie tłumaczę. Chodzę, błądzę po swoim mieszkaniu i jak dudek powtarzam sobie: „Dlaczego?” No dlaczego nie kochamy tych, co są tuż obok, i wciąż szukamy kogoś gdzieś tam? W stroju od Prady albo z jędrnym tyłkiem, zamiast tego, kto dochował wierności marzeniom. No dlaczego czasem nie wierzymy w siebie, i częściej właśnie wtedy, gdy trzeba by? Nie jesteś głupszy od bohatera Jima Carreya, a jeśli się z tym nie zgadzasz, cóż, trudno. No dlaczego zostajemy obojętni na cudzą biedę, uśmiechy, myśli, potrzeby? Naszym sprytnym i wypalonym duszom potrzeba więcej dreszczyku — pomoc jest przecież nudna. No dlaczego hałas pieniędzy zagłusza nuty serca, stuka po nocach, nie sposób odpocząć? Kto tam? Sto gramów potu, ale ty przez skurcze wymiotne nie możesz znów zasnąć. No dlaczego, no dlaczego wciąż pytamy dlaczego, szalejemy, a Bóg nam nie każe? Niebo wielkości owczej skórki — dar dla garstki męczenników, a tym, co mają wiarę, niczego nie poskąpi.
Przekład autora · napisane po rosyjsku