Moje języki
← Wszystkie wiersze

Wiersze z taboretu · 2024

Pejzaż, sylwetki, łza, podbródek

Pejzaż, sylwetki, łza, podbródek Zakopany w nadgarstki. Niema witryna. Szklanka, parę kropel i brzęk patelni. Zmęczonym rozumem uczepił się obrazu. Przyciągnął on resztki tego, co Sekundę temu utonęło w szklance. Boli brzuch. Czeka, aż No-Spa zadziała. I prawą mocno zaciska w kieszeni. Uważa, że stracił wszystko bezpowrotnie. Odeszła, nie wróci. Zdawało się, że na zawsze. Zapłata przyszła, ale w trzykrotnej wysokości. Nie wiedział, że winna ślepa beztroska. Po co te skecze rymowanych linijek, Po co wszystko zwalać na bolące nerki, A zresztą, jak chce, dopóki nie zetrze całego serca – do skrzyni, i zawiesić kłódeczkę. Rozpasany charakter pisma brudzi karteczkę, Ta, szczerząc litery, złośliwie rechocze. Cichutko mamrocze z nerwów kłębuszek Bez pauz-przecinków, wykrzykników i kropek Za bardzo bulgocze
Roboczy przekład, autor jeszcze go poprawia · napisane po rosyjsku