Wiersze z taboretu · 2026
Znów odchodzimy, na zawsze
Znów odchodzimy, na zawsze.
Nie obrażając się na los,
co nam wszystkim jest pisany.
Brniemy jak pies na smyczy.
I w szczekaniu, w poszukiwaniu kości,
przez łapy patrząc na potok
prawie niepotrzebnych wiadomości,
marząc, by zrobić choć łyk
z odrobinę rozjaśnionej duszy.
Ona błądzi, a znalazłszy ją,
pędzimy do niej swoją duszą
i znów płaczemy, odchodząc..
Nieważne, kto z nas pierwszy
zdecyduje… Albo za nas zdecydują.
Nie pierwszy, nie ostatni raz
ten duch w cielesne jest wciśnięty.
On nie odchodzi i teraz,
zmieniwszy swą starą garderobę,
szuka kolejnych drzwi
w jednym z mnóstwa łon.
Oryginał · RU
Опять уходим, насовсем
Опять уходим, насовсем.
Не обижаясь на судьбу,
что уготована нам всем.
Бредём, как пёс на поводу.
И в лае, в поисках костей,
сквозь лапы глядя на поток
почти ненужных новостей
мечтая сделать хоть глоток
из просветлевшей чуть души.
Она блуждает и найдя,
мы к ней душой своей спешим
и снова плачем, уходя..
Неважно, кто первей из нас
решит… Или за нас решат.
Не первый, не последний раз
сей дух в телесное зажат.
Он не уходит, и теперь,
сменив свой старый гардероб,
Он ищет следующую дверь
в одной из множества утроб.