Moje języki
← Wszystkie wiersze

Wiersze z taboretu · 2026

Nisko do ziemi, czołem bijąc

Nisko do ziemi, czołem bijąc, Dziękuję wam za to, że nie wiedząc, Staliście się postaciami moich myśli I żyjecie we mnie jak u Pana Boga za piecem. Życia wielu tam się krzyżują. Jak skała mrówkami usiana. Losy tych, którzy trafili w pole widzenia, Jak pęseta, wyjmuję ze szczeliny. Językiem rozdając policzki, Wchodzę w istotę mężczyzny i kobiety. Nie ma w wersie nadmiernej stronniczości. Dla prawdziwości nie pomniejszone Sensy, obrazy. W ich połączeniu Istota miłości i jej czczenie. Przez pryzmat podjętych decyzji Widać wzrost w ciągłej tułaczce, W wiecznym szukaniu jakiejś prawdy. Którą jak kulkę zręcznymi dłońmi Pod naparstek, wiercąc się na krześle, Chowa sprytny, wszystkowidzący szuler.
Roboczy przekład, autor jeszcze go poprawia · napisane po rosyjsku