Moje języki
← Wszystkie wiersze

Wiersze z taboretu · 2025

Nie ma granic doskonałości

Nie ma granic doskonałości… Tak samo jak i tępocie… Podszkoliliśmy się w położnictwie, Potem odnosząc sukces w wojnie. Nie ma przebaczenia dla grzesznych — Tu, na dole, wszystko na słowach. Czoło zmoczymy w wiosennych wodach. Z zewnątrz czysty, ale w głowach? Nie ma uśmiechów, kiedy boli Los własnych dzieci. Tego nie wolno, tamto niewolno! Myśleć? Nawet się nie waż. Nie ma stabilności, gdzie chaos Pożera wszystko i wszystkich. Psychika, łatwo się łamiąc, Ciągnie, zabierając do ziemi, Razem z ciałem zabitego ducha. Wszystkie starania na zero. Dzieci nieba, niebo — sito, Taki sobie ludzki mól. Tych, co pod spodem — pożre nie patrząc. Kto utknął — pcha go w dół. Niebiosa srają ludźmi. Co poradzić? Ich kaprys… Nie ma wrogości między dnem a górą — Tylko boskie prawo. Póki śpimy — biorą miarę. Gdy się zbudzimy — wszystko zrozumiemy.
Roboczy przekład, autor jeszcze go poprawia · napisane po rosyjsku