Wiersze z taboretu · 2025
Jak się okazało, nie znamy się
Jak się okazało, my dwaj się nie znamy.
Choć to ty kiedyś wyzwoliłeś z niebiańskiej śpiączki
Moją duszę. Czekała pokornie,
Aż po ciężkiej pracy i toalecie,
A jednak, mimo całego zmęczenia w ciele,
Zostawisz nasienie w glebie, nie rozpryskując go po pościeli…
W tamtym czasie w rodzinie rosło drzewko,
I biło dalej raz pomyślane serce,
O wiele dłużej niż przez kilka sekund…
Ale zlitował się Pan, wszczepiwszy na jakiś czas shunt —
Mięsień, włączywszy się, kurczył się dalej..
By za trzy lata trzymać malutkiego braciszka..
Po piętnastu latach, według naocznego świadka,
Przypadkiem się dowiedziałem — mogła być siostrzyczka…
Była silna toksykoza. I mama się bała.
Siostrzyczko, wybacz, że nie ma cię z nami.
Przeszyła mnie myśl — tato, wiedziałeś?
Milczenie jest złotem… o Panie Jezu…
Albo wiedziałeś i z tym przedreptałeś życie.
Albo nie — i teraz jesteś zakopany…
Wczoraj cię zabrakło.. zrobiło się smutno.
Nie schlebiam, nie kłamię, choć uczucia przeszkadzają.
Żyliśmy osobno. Ja, wziąwszy twoje zdrowie,
Owłosienie i synowskie oddanie,
Opuściłem świat, gdzie kamienne twarze
Bliskich ludzi będą się za nas modlić.
Mój starszy patrzy w nie teraz, rozkopując ziemię.
Niech ziemia lekką będzie, nie budź, niech dalej drzemią.
Byłeś niespokojny, smakowałeś życie.
Zgrywałeś chojraka dla innych. Ale dla mnie jesteś tchórzem.
Nie umiałeś się przyznać, choćby sobie, że nie jesteś rodzinny
Zresztą skąd — w swojej byłeś niczyj,
Niepotrzebny, porzucony, do przypadkowych nie-ojców.
Czy ktoś przez całe życie zapytał — no jak tam u ciebie?
Nakarmiony i w khaki — to tylko części.
Ale czy cały w środku? I spotkałeś swoje szczęście?…
Bardzo mi przykro, że wąż wbił się w gardło
I kazał wlewać zatrute pójło
W tak zdrowe i niepęknięte naczynie.
Złamały cię wszy, co krew wysysają,
Bo nie znalazł się wśród nich porządny przyjaciel.
Tylko ona po latach strachu
Zmęczyła się i poddała. Miała prawo.
Zrozumiałeś dopiero wtedy — skończyła się zabawa.
Game over. Więcej szans nie ma.
Przegrałeś. Swoją ukochaną Swietę.
Ona poszła naprzód, zostawiwszy wszystko, co było.
A było dwadzieścia lat — ale zmył je nurt.
Teraz jesteśmy zdani na siebie. Trudno nam bez podpowiedzi.
I życie nie przypomina żadnej z bajek,
Które opowiadałeś sobie i obcym…
Żegnaj, ojcze. Jesteśmy tu… opłakujemy i pamiętamy…
Oryginał · RU
Как оказалось, мы с тобою не знакомы
Как оказалось, мы с тобою не знакомы.
Хоть ты и вызволил однажды из небесной комы
Душу мою. Она ждала покорно.
Пока после работы тяжкой и уборной,
И всё же, несмотря на всю усталость в теле,
Оставишь семя в почве, не разбрызгав по постели…
На тот момент в семье растили древце,
И продолжало биться раз задумавшееся сердце,
Гораздо больше, чем на несколько секунд…
Но сжалился Господь, вживив на время шунт -
Мышца включившись, продолжала сокращаться..
Чтоб через тройку лет держать малютку братца..
Спустя пятнадцать лет, по данным очевидца
Случайно выяснил - могла бы быть сестрица…
Был сильный токсикоз. И страшно было маме.
Сестрица, ты прости за то что ты не с нами.
Пронзила мысль - папа, ты был в курсе?
Молчание золото… о Господи Иисусе…
Ты либо знал и с этим жизнь протопал.
Ну либо нет - и ты теперь закопан…
Вчера тебя не стало.. стало грустно.
Не льщу, не лгу, хотя мешают чувства.
Мы жили порознь. Я взяв твоё здоровье,
Волосяную поросль и преданность сыновью,
Покинул мир, где каменные лица
Родных людей за нас будут молиться.
Мой старший смотрит в них сейчас, раскапывая землю.
Пусть будет пухом, не буди, пусть дальше дремлют.
Ты неспокойный был, жизнь пробовал на вкус.
Храбрился для других. Но для меня ты трус.
Не смог признаться, хоть себе, что не семейный
Да и куда - в своей ты был ничейный,
Ненужный, брошенный, к случайным не отцам.
Хоть кто за жизнь спросил - ну как ты там?
Накормленный, и в хаки - это только части.
Но цел ли изнутри? И встретил своё счастье?…
Мне очень жаль что змей вонзился в горло
И заставлял вливать отравленное пойло
В такой здоровый и не треснувший сосуд.
Тебя сломали вши, что кровь сосут,
Ведь не нашлось средь них порядочного друга.
Одна она через года испуга,
Устала и здалась. Имела право.
Ты понял лишь тогда - закончилась забава.
Гейм оувэр. Шансов больше нету.
Ты проиграл. Свою родную Свету.
Она ушла вперёд, оставив, всё что было.
А было двадцать лет - но их потоком смыло.
Теперь мы сами по себе. Нам трудно без подсказок.
И не похожа жизнь ни на одну из сказок,
Что ты рассказывал себе и посторонним…
Прощай отец. Мы здесь… скорбим и помним…