Wiersze z taboretu · 2026
Długo szedłem do ciebie, nie wiedząc, czy trzeba
Długo szedłem do ciebie, nie wiedząc, czy trzeba.
Wolę dzieliłem na części. Czas na zera.
Długo od ciebie uciekałem. I oto jesteśmy bliżej.
Kłaniam się przed tobą jak najniżej..
nie dlatego, że zachowywałem się bezwstydnie.
A dlatego, że niemo gardząc większością,
Gotów być choćby wilkiem samotnikiem, choćby wędrownym riszim,
Byle tylko zapomnieć haniebne pokrewieństwo
Z tą oto masą, co tylko śpi i dyszy..
Nie przyjmować wszystkiego - odpychać ciebie…
Udowadniając wszystkim: jestem tu i tam też jestem.
Ja zamiast was, ja z gęby lepiej wyszedłem…
Nieswojo…a ty patrzyłeś na wszystko w smutku,
Kochając, mając nadzieję, wierząc, że jednak przejrzę…
Nie znaliśmy się przez tyle lat!
No jak… przynajmniej osobiście.
Przychodzili różni, ciągnęli do „wyższych sfer”.
A wiesz, mnie i tak było świetnie.
Jest miejsce, gdzie przetartym szlakiem
Nijak się nie przejdzie. Choć jak na dłoni.
Zdawałoby się — tylko rękę wyciągnąć.
Tylko kto ją poda, twojej wcale nie widać…
I dobra. I ani trochę nie przykro.
Z dokuczliwą złością, patrzcie, jaki on!
I znowu jak zawsze wszystko sam - pod nosem zjadliwie.
Przez zęby leje się cedzona żółć.
I tak już wyszło - na ustach wszystkich,
Byłeś zawsze wszystkim tym, co chciałem spalić,
Ale szukałem dalej w granicach rozsądku.
I wiesz - tyyy to wiesz! - częściej znajdowałem.
Ale za każdym razem jakby nie do końca..
Ty, sto żyć dawszy - pochłonąłeś.
Ale ja prosiłem cały czas po godzinach.
Uśmiechasz się, patrząc w moje wnętrze.
A ja rankiem rozmawiam z tobą jak z przyjacielem.
Cieszysz się do łez z nieba z moich niezliczonych wysiłków.
Ode mnie modlitwa - a od ciebie wiadro miłości.
Takiej, by się pieniła, by radość od ucha do ucha
Białymi wąsami spływała po skórze.
Zejdę z kamienia o czterdziestu piętrach
Twój uśmiech tak po prostu rozdać przechodniom.
Po drodze do ciebie złapałem, kogo zdążyłem.
Ktoś XO, a ktoś Araspel.
Tym, co słyszeli o twojej potężnej woli -
Uczciwie przekazałem wszystkie lokale kontaktowe i możliwe hasła.
Dojdę, nie bój się, tylko ty świeć.
Przecież tu iść tyle co nic - już jestem w drodze.
Nie jestem sam - z tobą nie jesteśmy sami.
Zmiłuj się, Panie, ocal i zachowaj..
Oryginał · RU
Я долго шёл к тебе, не зная, надо ли
Я долго шёл к тебе, не зная, надо ли.
Волю делил на доли. Время на нули.
Я долго от тебя бежал. И вот мы стали ближе.
Склоняюсь пред тобой как можно ниже..
не от того, что вёл себя бесстыже.
А от того, что немо презирая большинство,
Готов хоть волком одиночкой, хоть бродячим риши,
Но лишь бы позабыть постыдное родство
Вот с этой массой, что лишь спит да дышит..
Не принимать всего - отталкивать тебя…
Доказывая всем: я тут, и там я тоже.
Я вместо вас, я лучше вышел рожей…
Не по себе…а ты смотрел на всё скорбя,
Любя, надеясь, веруя, что я прозрею всё же…
Мы не знакомы были столько много лет!
Ну как… по крайней мере лично.
Ходили всякие, тянули в «высший свет».
А знаешь, мне и так было отлично.
Есть место, где проторенной дорожкой
Пройти никак не выйдет. Хоть как на ладошке.
Казалось бы, да тут подать рукой.
Вот только кто подаст, твоей совсем не видно…
И ладно. И ни капли не обидно.
С досадной злобой, гляньте вы какой!
И снова как всегда всё сам - под нос ехидно.
Сквозь зубы льётся сцеженная желчь.
И так уж вышло - притчей во языцех,
Ты был всегда, всем тем, что мне хотелось сжечь,
Но продолжал искать в разумного границах.
И знаешь - тыыы то знаешь! - чаще находил.
Но каждый божий раз как будто бы не точно..
Ты сотню жизней давши - поглотил.
Но я просил всё время сверхурочно.
Ты улыбаешься, глядя в моё нутро.
А я на утро говорю с тобой как с другом.
Ты рад до слёз с небес моим бесчисленным потугам.
С меня молитва - а с тебя любви ведро.
Такой, чтоб пенилась, чтоб радость до ушей
Усами белыми стекала бы по коже.
Спущусь из камня в сорок этажей
Твою улыбку просто так раздать прохожим.
Я по пути к тебе схватил кого успел.
Кто-то XO, а кто-то Араспел.
Тем кто наслышан о твоей могучей воле -
Я честно передал все явки и возможные пароли.
Дойду, не бойся, только ты свети.
Да тут идти-то - я уже в пути.
Я не один - с тобой мы не одни.
Помилуй, Господи, спаси и сохрани..