Wiersze z taboretu · 2025
W tej czułości jesteśmy jak poeci
W tej czułości jesteśmy jak poeci....
Zalety wyglądu przez nas opiewane.
Asceci, ale na odwrót. Od komfortu
Poddaje się pod pięćdziesiątkę zmęczona aorta.
Ostrożnie do płuc dym papierosa
I dalej po krwi tłoczy go pompa.
Zachwyt organizmu w zatrutym spazmie,
Kawałek przyjemności w czystym marazmie,
Orgazmie minutowym od paru zaciągnięć.
Jak bicz pokoleń od czasów Chrystusa.
Śpiączka na stojąco i tlen przez rurkę…
Madame, wdycha pani truciznę, tak na marginesie.
A pan, młody człowieku, nie jest już chory
Od prowadzenia rozmów w dymie ze smoły?
Do silnika dolewasz drżącą ręką kawę —
Taka klątwa heterotrofa:
Wprowadzać do organizmu wszystko, co powiedzą idioci.
Do piaskownicy z góry rzucając pety.
Nie mogą zrozumieć, jak rozwój córki
Lekko hamuje niewydolność nerek.
Syn z ciałem nie w zgodzie od pięt po lędźwie
I patrzy na świat z wózka inwalidzkiego.
A często bywa, że zamiast dziecka
Tylko trumienka i do miejsca wije się żwir…
Dawaj, dalej pozbywaj się stresu.
Ciągnij tlen z tytoniowej prasy.
Czasem łyknij choć trochę alkoholu.
Udowadniaj wszystkim, że wola napakowana
Wypadami do klubów i bieganiem za spódniczkami.
Drogi prowadzą do znów straconych dób.
I w tej głupocie jesteśmy jak poeci…
I w tej tępocie szukamy odpowiedzi…
Oryginał · RU
В нежности этой мы словно поэты
В нежности этой мы словно поэты....
Внешности качества нами воспеты.
Аскеты, но наоборот. От комфорта
Сдаётся в полтинник, уставши, аорта.
Бережно в лёгкие дым папиросы
И дальше по крови качает насосом.
Восторг организма в отравленном спазме
Кусок удовольствия в чистом маразме,
Оргазме минутном от нескольких вздохов.
Как бич поколений Христовой эпохи.
Стоячая кома, и кислый по трубке…
Мадам, вы вдыхаете яд, на минутку.
А Вы, молодой человек, уж не хворы
В дыму из смолы продолжать разговоры?
В движок подливаешь трясущейся кофе -
Такое проклятие гетеротрофа
Вводить в организм всё что скажут придурки.
В песочницу сверху бросая окурки.
Не могут понять как развитие дочки
Слегка тормозит недостаточность в почках.
Сын с телом не дружит от пяток по чресла
И смотрит на мир с инвалидного кресла.
А часто бывает что вместо ребёнка
Лишь гробик и к месту петляет щебёнка…
Давай, продолжай избавляться от стресса.
Тяни кислород из табачного пресса.
Местами глотай хоть чуть-чуть алкоголя.
Доказывай всем, что накачена воля
Походами в клубы и бегом по юбкам.
Дороги ведут к вновь утраченным суткам.
И в глупости этой мы словно поэты…
И в тупости этой мы ищем ответы…