Moje języki
← Wszystkie wiersze

Wiersze z taboretu · 2026

Spada słowo pod brzemieniem ciężaru

Spada słowo pod brzemieniem ciężaru, Krawędzią zaczepia o eter. Rymem przez rafy międzywierszowej prasy, Jak cukier w bezsmakowy kefir. Scena wita; zachwyceni goście słuchają — przemowa jest krótka. Parę sekund i człowiek na podeście Rozpali na nowo zimny piec. Wszyscy patrzą, jak włada strumieniem, żongluje nim. Ale ogień krąży, swawoli i parzy niechcący Tego, kto podniesie dłoń. Przed oczami oczywiste skryła zasłona, lecz łzy to twórcy dziur… Dla słów, co strumieniem pod brzemieniem ciężaru Lecą w nieskończony eter.
Roboczy przekład, autor jeszcze go poprawia · napisane po rosyjsku