Moje języki
← Wszystkie wiersze

Wiersze z taboretu · 2026

Kaszę własnych myśli

Kaszę własnych myśli prześledziwszy, przeraziłem się. Jakby musli skwaśniało. Głód gnał… i wrócił. Warstwę pleśni łyżką zeskrobałem ostrożnie. Silny zapach i muszki odsyłają z powrotem. Wygląd wcale nie handlowy, ale w środku, pod maską, przyczajone, podstępnie chowa głowę doświadczenie. Bez namysłu. Spokojnie. Póki świeci palnik, wywaliłem na śmietnik kaszę razem z talerzem. Opróżniony, ale czysty, i gotowy na coś innego, kaszę własnych myśli zostawię innemu.
Roboczy przekład, autor jeszcze go poprawia · napisane po rosyjsku